Zawarte w wyemitowanym w dniu 10 marca 2015r. w ramach „Magazynu Ekspresu Reporterów” reportażu zatytułowanym „Świadek czy ofiara” informacje uznać należy w znacznej mierze za niepełne, zniekształcone, a w części całkowicie niezgodne z rzeczywistością.
We wprowadzeniu do reportażu prowadzący program podał, że przebywającemu od 11 miesięcy w areszcie mężczyźnie przedstawiono zarzut: nieudzielenia pomocy ofiarom wypadku i ucieczki z miejsca wypadku. Wyeksponowanie wskazanego zarzutu i jak  wydaje się uczynienie go pierwszoplanowym, może współbrzmieć  z treścią reportażu, pozostaje jednak w sprzeczności z rzeczywistym stanem sprawy, gdyż nie jest to zarzut wiodący. Podobnie niezgodne z sytuacją procesową  Remigiusza K., chociaż wpisujące się w założenia reportażu, jest konsekwentne używanie wobec niego określenia świadek pomimo, że w następstwie przedstawienia mu zarzutów ma on status podejrzanego.


Całkowicie sprzeczne z zebranymi materiałami, w tym wyjaśnieniami Remigiusza K., jest zawarte w reportażu twierdzenie, że „w momencie tragedii przebywał on na oddalonej o ponad kilometr stacji benzynowej”.  Z ustaleń wynika bowiem, że w czasie przejazdu koparki przez jezdnię znajdował się on w pobliżu w samochodzie na jednym z pasów ruchu. Przyczynę i okoliczności wskazanego zachowania Remigiusz K., co należy zaznaczyć, wyjaśnia odmiennie od ustaleń wynikających z innych materiałów, wskazujących na zamierzone „blokowanie” przez niego pasa ruchu. Twierdzenie o jego pobycie w czasie wypadku na stacji benzynowej jest jednak całkowicie dowolne i pozbawione jakiegokolwiek uzasadnienia. Podobnie zafałszowana jest zatem zawarta w dalszej części reportażu informacja, że „przedsiębiorcy w czasie wypadku nie było na miejscu zdarzenia”.
Podobnie niezgodne z rzeczywistością jest twierdzenie, że Jerzemu C. (kierującemu koparką) zarzucono „jedynie spowodowanie wypadku” a Remigiuszowi K. „prokuratorzy stawiają dużo poważniejsze zarzuty”. Faktycznie obu podejrzanym przedstawiono tożsame zarzuty, z identyczną kwalifikacją prawną, różnicujące jedynie realizowane przez nich działania, w zakresie wspólnego zarzutu „sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym”.
Odnosząc się do kwestii zgłoszenia informacji o wypadku, co -jak należy zauważyć-  nie wyczerpuje wszystkich elementów udzielenia pomocy, podtrzymać muszę informację przekazaną dziennikarzowi poznańskiego ośrodka TVP. Podałem wówczas, iż „z dokonanych ustaleń, z zebranych materiałów nie wynika, aby doszło do nawiązania rozmowy z telefonu należącego do podejrzanego (Remigiusza K.) z punktem ratunkowym (112)”. Dodatkowe działania potwierdziły jedynie powyższe ustalenia. Znajdujące się w wykazie połączenie z poznańskim Nr 112, nie doprowadziło z uwagi na jego złą jakość, co wynika z uzyskanego zapisu, do nawiązania rozmowy. W konsekwencji informacja  o „próbie” połączenia przekazana została do punktu ratownictwa medycznego w Kaliszu i wówczas doszło do rozmowy, wywołanej przez punkt ratownictwa, która wyemitowane została w reportażu. Z informacji Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu wynika, że jedyne zgłoszenie na numer 112 (wcześniejsze o 11 minut od połączenia Remigiusza K.) zostało dokonane z telefonu mężczyzny, jadącego samochodem bezpośrednio za pojazdem, który uderzył w koparkę.
Dodać wypada, że kierowca i pasażerowie wskazanego samochodu udzielili pomocy pokrzywdzonym. Jednocześnie wykluczono, aby przed przybyciem pogotowia ratunkowego pomocy udzielały inne osoby.
Biorąc pod uwagę znaczenie podawanej w reportażu informacji o wydłużonym czasie stosowania wobec Remigiusza K. tymczasowego aresztowania zauważyć należy, iż pominięto w nim okoliczności, przekazane autorowi reportażu, uzasadniające, w ocenie prokuratury, jego dalsze stosowanie.  Pomijając wynikające z materiałów śledztwa oceny dotyczące zachowań Remigiusza K. podjętych bezpośrednio po zdarzeniu (opisanych w przedstawionym mu zarzucie dotyczącym utrudniania postępowania karnego) istotne znaczenie mają ustalenia odnoszące się do wpływania przez jego dwóch synów na oświadczenia przesłuchiwanych osób.  Wymienionym zarzucono utrudnianie postępowania karnego „mające na celu pomoc Remigiuszowi K. w uniknięciu odpowiedzialności karnej” poprzez m.in. „proponowanie pieniędzy”  w zamian za zmianę wyjaśnień i zeznań. Jednemu z nich zarzucono również „uporczywe nękanie” świadka, które doprowadziło do jego samobójstwa.
Zaniechanie wykorzystania w reportażu informacji dotyczących powyższych kwestii, co mogło wynikać z ograniczeń czasowych, doprowadziło jednak do zniekształcenia przekazu.
Czas trwania śledztwa, a jednocześnie tymczasowego aresztowania, uległ wydłużeniu nawet o 6 miesięcy, o czym również informowano autora reportażu, z uwagi na konieczność oczekiwana na wyniki badań sądowo-psychiatrycznych Remigiusza K., połączonych z „długotrwałą obserwacją”. Poprzedzająca jej rozpoczęcie procedura została znacznie przedłużona poprzez złożenie przez obrońców podejrzanego wniosku o wyłączenie sędziego rozpoznającego wniosek o zarządzenie obserwacji, a następnie zaskarżenie wydanego przez sąd zarządzenia. Wskazane okoliczności były niezależne od prokuratury.
Odnosząc się do podnoszonych zastrzeżeń co do słuszności działań prokuratury podkreślić należy, że zasadność zarzutów przedstawionych Remigiuszowi K. i pozostałym podejrzanym będzie podlegała po skierowaniu aktu oskarżenia ocenie przez Sąd właściwy do rozpoznania sprawy.
Z uwagi na potrzebę dbałości o rzetelny przekaz informacji opisujących prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Ostrowie Wielkopolskim śledztwo konieczne jest skierowanie przedmiotowego pisma. Obraz sprawy „wykreowany” w reportażu, został bowiem w zdecydowanej mierze zafałszowany i niezbędne jest wskazanie zasygnalizowanych okoliczności wymagających odpowiedniego przedstawienia.


    ZASTĘPCA              
         PROKURATORA OKRĘGOWEGO

                                                       Janusz  Walczak         

Plik do pobrania: www.ostrow.po.gov.pl/ogloszenia/PO_I_A_06_24_15.pdf